piątek, 8 marca 2013

NIE - IDEALNA

Witajcie !:)

Tytułem wstępu...
Pewnie większość z Was myśli, że ze mnie to jakiś dziwny, chodzący ideał, bo skoro uwielbiam witarianizm, ćwiczę, zdrowo się odżywiam,...etc. to musi tak być. Oczywiście, że tak jest, ale nie zawsze:) 



Poza tym ja się nie odchudzam.


 Jak pisałam wcześniej, strasznie nie lubię ograniczeń, liczenia tzw. kalorii...Ja nawet nie wiem ile to jest 4 „dekagramy”! Zawsze dzwonie do mamy jak piekę ciasto :) A co dopiero liczenie kalorii! O Matko!
Uwielbiam zdrowe jedzenie, uwielbiam jechać latem do Polski i najeść się wszystkiego co rośnie na drzewach, w ziemi , krzakach, nieważne, że zielone czy z piaskiem, który później chrupie za zębami:)
Kocham jedzenie, które samo wcześniej „żywiło” się słońcem, deszczem... A nie opryskami , czy pestycydami. Jest to najzdrowsze i najbardziej energetyzujące jedzenie na świecie. Ale jak każdy normalny człowiek mam słabości, których absolutnie się nie wstydzę!  Słabości do ruskich pierogów, naleśników z dżemem, kapuśniaku zagryzanego słodką bułką czy zimnego rosołu (wiem dziwadło ze mnie) !
Kocham kiełbasę mojego taty prosto z ogniska! Tak tak , właśnie ja. Powiecie pewnie „ joga i kiełbasa” ?? I co z tego?? Bardzo szanuje życie, a w szczególności natura obdarzyła mnie totalną nadwrażliwością na krzywdę zwierząt. Ale jestem również człowiekiem. Uwielbiam pewne smaki, szczególnie smaki z dzieciństwa, których nie mam zamiaru się wypierać. Strasznie nie lubię się szufladkować. Jak już ćwiczę jogę, to muszę być koniecznie chudą wegetarianką:) Nieprawda! Ja po prostu chcę być szczęśliwa, chcę się cieszyć życiem, każdym dniem, chcę jeść i robić to co sprawia mi radość i przyjemność. A do tych rzeczy należą właśnie ukochane smaki z dzieciństwa, kuchnia mamy oraz chleb ze smalcem i ogórasem kiszonym! ;)
Marzę o własnym domku z ogródkiem i sadem, gdzie będę uprawiać swoje zdrowe warzywa i owoce. O swojej kozie, którą będę doić ( :D ) i pić zdrowe mleko:) Więc po co nakładać na siebie kolejne „łańcuchy” ograniczeń , szczególnie myślenia, że zjem sobie tą kiełbachę w ukryciu, bo aż ślinka mi leci i szczękościsku dostaje jak widzę innych, siedzących przy ognisku i jedzących, bo co oni o mnie pomyślą jak się dowiedzą...
Zawsze powtarzam, liczy się dystans, szczególnie do siebie jak do innych. Cieszcie się życiem, nie odmawiajcie sobie radości i przyjemności podniebienia, bo jest to częścią naszego życia. Dbajcie o siebie, szanujcie swój organizm i swoje ciało, bo ono jest świątynią. I naprawdę nie bądźmy bardziej papiescy jak papież...:)

Wasza N.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzieć na pytanka, nominować innych 11 blogów i napisać innych 11 pytań. :D Tyle. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zapachniało tutaj ogniskiem i pyszną kiełbaską hehe... :) Czytając tego posta zatęskniłam za wakacjami i to baaardzo!
    A jeśli chodzi o tą kozę... a właściwie o jej mleko, to byłabym wdzięczna i to bardzo gdybyś kiedyś napisała coś o nim ciekawego, ponieważ mój synek jest uczulony na mleko krowie i podaję mu aktualnie kozie.
    Czy to prawda że jeśli pijemy mleko kozie to trzeba uzupełniać wit. B w organizmie? Słyszałaś coś o tym? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mowiac nie slyszalam, o tym uzupelnianiu witaminy B. Mam kilku znajomych, ktorzy podaja swoim dzieciom kozie mleko ale o tym mi nie mowili:) Mysle, ze jak mleko jest swieze, prosto od kozy, nie z kartonu , to nie trzeba nic uzupelniac , to jest moje zdanie. Zreszta, patrzac na nas, pokolenie wychowywane na owocach z drzewa, warzywach z ogrodka, cieplym mleku od krowy, truskawek z piaskiem...Okazy zdrowia! :) Dlatego jesli karmimy dziecko od malego, naturalnymi produktami, nie z kartonow czy supermaketow to bedzie wszystko dobrze. Niestety wiekszosc alergii, autyzm i wiele innych dzieciecych chorob XXI wieku powoduje nadmierna islosc szczepionek....Ale to temat rzeka, kiedys tez o tym opisze. A co do tego mleka to napewno napisze niedlugo cos ciekawego :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...