środa, 16 sierpnia 2017

NIESPODZIANKA ... :)

Moi Drodzy!

Ostatnie miesiace w moim zyciu byly bardzo intensywne. Ci, ktorzy sledza mojego bloga, pamietaja, ze wspominalam kilka razy o czyms co chcialabym zrobic po powrocie do Polski.
I zrobilam:)
Zajelo mi to szmat czasu, bo ciagle na mej drodze pojawiala sie  jakas kloda , ale przeskakiwalam ja za kazdym razem i szlam uparcie dalej. Zastanawiam sie teraz skad ja wzielam tyle sily na to wszystko...? Jednak wiem, ze my kobiety - boginie, mamy taka nature. Nature wojowniczki.
Stworzylam zaczatek miejsca, ktore zawsze bylo moim marzeniem. Zaczatek, bo jest to dopiero jakis kawalek tego co chce dalej robic.
Jesli tylko masz ochote na polubienie mojej strony, jesli w jakims stopniu moge byc kiedys pomocna, bedzie to najpiekniejsza rzecz:)

"OM" - Mobilne Terapie Naturalne 

Mobilne, gdyz chce docierac w miejsca gdzie ludzie nie maja mozliwosci dotarcia do mnie.
Chce dac szanse skorzystania z moich terapii i zabiegow wszystkim. Zwlaszcza tym z malych miejscowosci o ktorych swiat zapomnial...




piątek, 10 marca 2017

BO TAK I JUZ !

Bardzo, bardzo cieplo Was wszystkich witam!:)

Minal dokladnie rok, od kiedy moja stopa dotknela polskiej ziemi...
 Dzis wiem, ze zrobilabym inaczej... wrocilabym o wiele wczesniej...
 Przyjelam Polske z calym pakietem niedoskonalosci i wad... ale NIGDZIE indziej na swiecie nie bylo mi tak dobrze, nie czulam sie tak bezpiecznie i cudownie jak TU. Zachwycam sie kazdym dniem, ktory jest mi dany. Mam swoje ziola, warzywa, owoce...i Krysie od fenomenalnych miodow ...:)
 Dziekuje tym w gorze za kazda najmniejsza rzecz, kazdy najmniejszy gest dobroci skierowany od ludzi w moja strone po przylocie i do tej pory.
Zycie na wsi nie jest latwe i nie jest dla kazdego. Wbrew panujacej modzie na ucieczke z miasta na wies, tylko nieliczni potrafia wytrwac. Ja mam to szczescie, ze znam dobrze takie zycie, bo wychowywalam sie na wsi. W pieknym miejscu w Kotlinie Klodzkiej, otoczonej gorami. Zreszta, pokazywalam Wam kiedys zdjecia mojego miejsca na ziemi, do ktorego zreszta wrocilam, zostawiajac caly ten wielki, blyszczacy swiat, "mlekiem i miodem" plynacy...
Pamietam slowa "rzyczliwych" ludzi, ktorzy smiali sie pod nosem, ze daja nam rok i odechce nam sie Polski...
Tylko niby czego mialoby sie nam odechciec...?
Spokoju...? Wiecej czasu dla rodziny...? Biegania boso po łace ...? Sniadania na trawie ...? Zycia z dala od zgielku, pospiechu i wyscigu...? Masek...? Mozliwosci uprawy swoich warzyw i owocow...? Zycia w zgodzie z natura i jej rytmami...?
Wymieniac dalej...?:)
Wiele razy pytana bylam przez osoby, ktore chcialyby wrocic do Polski, jednak bardzo jej sie boja, jak sie tu zyje, czy mi sie podoba, jak z praca...?? Zawsze mowie to samo.
Niewazne jak mi sie zyje. Niewazne jaka mam prace, czy w ogole ja mam.
Ja jestem szczesliwa, co nie znaczy, ze Ty bedziesz. Moje spojrzenie na zycie jest inne jak Twoje. Cieszy mnie lezenie na lace i zajadanie sie malinami z ogrodka...cieszy mnie moje 20 letnie auto. Niewiele potrzebuje do szczescia i zycia.
Ty masz inne wymagania od zycia. Kazdy ma inne. Kazdy mierzy inaczej swoje szczescie.
Wiec pytanie jest jedno : co Cie uszczesliwia, co kochasz robic, jak juz odpowiesz sobie na to pytanie to zacznij to robic.
Jesli poczujesz pewnosc, TEN moment, ze chcesz na 100 % warac do kraju, to wracaj.
Jestes nieszczesliwy tam gdzie mieszkasz? Wyprowadz sie, wyjedz.
Proste.
Tak...proste....prostrze niz Ci sie wydaje.
Wzielam zycie w swoje rece i nie puszcze. Wyszlam za maz za faceta poznanego w inetrnecie.
Malo tego, wzielismy slub w ogole sie nie widzac na zywo - tylko skype, w pierwszy dzien jak sie poznalismy - wzielismy slub...:) Zapoznalismy sie o 10 a o 13 wzielismy slub.
 Wyszlam z choroby, z ktora zmagalam sie prawie 15 lat... Tak tak:) Ale o tym nastepnym razem...
Uwierz, ze mozesz wszystko... Trzeba tylko wziac zycie za pysk i nie puszczac! Bo jest Twoje.
Nikt jego nie przezyje za Ciebie, wiec nie pozwol aby inni mowili Ci jak zyc.
Myslisz, ze ludzie nie stukali sie po czole jak mowilam, ze wychodze za maz za faceta, ktorego nie widzialam nigdy na oczy - na zywo, nie dotknelam jego dloni...? Ze zostawiam rodzine, zostawiam cudowne Stany, polowe swojego zycia i jade w ciemno do obcego goscia...?  :)
Wiesz co? Znowu mnie cos korci... :) Aby znowu zrobic przewrot w zyciu. To uzaleznia:) Powaznie! Uzaleznia fakt, ze jestes Panem swojego zycia...
Mozesz robic to, na co tylko masz ochote, mozesz spelniac marzenia i zyc pelnia zycia.
Bo jedyne ograniczenia sa w Twojej glowie.

Takze ZYJ drogi przyjacielu i nie trac czasu na myslenie czy innym spodoba sie to co robisz:)

Do jutra!


P.S. Ode mnie -  dla Was - wieloletni przyjaciele naszego domu , Pani wiewiorka i Pan koziolek:)




Wasza N.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...