poniedziałek, 18 listopada 2013

ODROBINKĘ O MEDYTACJI

Alex Grey - "Theologue"
" 90 % naszych zmartwień dotyczy rzeczy, które nigdy się nie zdarzą..."

Dzień dobry:) - mam przynajmniej taką nadzieję...

Moja fasolka w brzuchu od wczoraj chyba ćwiczy jogę. Brzuch faluje mi jak łóżko wodne:)
Byliśmy wczoraj podglądnąć ją, o tam u niej słychać, co porabia, czy dobrze się miewa... Przyłapaliśmy ją z palcem w buzi:) Nie chce Was tym zanudzać, bo w końcu to nie ciążowy blog.

Kiedyś dostałam e-mail z prośbą o informacje na temat medytacji. Dzisiaj postanowiłam,że będzie o tym.
Zainspirowała mnie do tego może właśnie ta fasola i przymuszone, zwolnione tempo. Jeszcze niedawno byłam w biegu, praca, sto myśli, sto pomysłów na minutę, ile to jeszcze muszę zrobić w następnym roku a ile za miesiąc... STOP! Świat krzyknął. Przez chwilę dałam wciągnąć się w ten cyrk, w to koło. Jak chomik w plastikowej karuzeli. Zawładnięta planami na przyszłość, zapomniałam przez chwilę o teraźniejszości. A czy to nie jest najważniejsze? Tu i teraz? Dały mi do myślenia również wydarzenia ostatnich dni. Filipiny czy wybuch gazu w wielkopolsce.
Na pewno wiecie co mam na myśli. Jakie to nasze życie kruche... Planujemy a w jednej chwili życie potrafi zwalić się nam na głowę. Nie chcę wprowadzać dramatycznego nastroju, nie to było moim zamiarem:) Planować jak najbardziej! Ale ze spokojem i dystansem. Nie zapominając o dniu dzisiejszym. Często tracimy radość teraźniejszości bo pochłonęła nas przyszłość. Przyszłość jest iluzja, przeszłości już nie ma, jest tylko TERAŹNIEJSZOŚĆ.
Większość ludzi żyje w tzw. niewoli swojego umysłu, który skutecznie zagłusza nasze wnętrze plątaniną myśli. Istnieją  również różne formy myślowe utrwalone niestety przez media i bezwiednie, często stają się niemal podstawowymi założeniami, przez które interpretujemy świat dookoła. Myśli te przejmują nad nami władzę. Do sedna Nina, do sedna:)
Każdy z nas ma swoje sposoby na wyciszenie, zwolnienie, na czas dla siebie. Ja to wszystko nazywam medytacją. Nawet oddawanie się pasji, podczas szydełkowania, malowania, robienia na drutach medytujemy. Pasja pochodzi z naszego wnętrza, z naszego serca, oddając się całkowicie tej pracy jesteśmy w skupieniu, zrelaksowani, nawet nie słyszymy często tego, co w koło nas się dzieje.
Medytacja często właśnie kojarzy się z wielogodzinnym siedzeniem z zamkniętymi  oczami, wyprostowanymi plecami w ciszy lub przy dźwiękach wschodniej muzyki. Oczywiście tak też można. Ale zazwyczaj to ludzi "odpycha" od tego, aby zacząć . Bo przecież gdzie ja usiedzę tyle czasu! Moje plecy i w ogóle nie lubię takiej muzyki, lub też - co też się zdarza wiele razy - kojarzona jest z sektą:) Nawet modlitwa jest medytacją. Czyż nie jest pięknym doświadczeniem, siedzieć sobie na polanie, pod drzewem, wsłuchać się w odgłosy natury a zarazem rozmawiać sobie w myślach z Bogiem? Będąc jeszcze w liceum, zawsze "uciekałam" do swojego lasku, miałam swoje miejsca i się modliłam. Ale modlitwa była we mnie, oddałam się całkowicie ciszy, tym wszystkim odgłosom, cudownym zapachom. Wtedy "rosły" mi skrzydła...:)
Istnieje bardzo wiele technik medytacji. Każda z nich jest bardzo pomocna, szczególnie dla ludzi, którzy nigdy nie próbowali i tak naprawdę nie wiedzą od czego zacząć. Od czasu do czasu będę chciała Wam pokazać takie techniki. A Wy wybierzecie sobie coś dla siebie, zmodyfikujecie na swoje potrzeby i swoją wygodę. Uważam, że nie należy powielać tego co inni nam przedstawiają. Zawsze jest i będzie coś co nie do końca będzie nam pasować, zawsze będzie coś co wprowadzi nas możliwe w lekki dyskomfort. Płyńcie wtedy na swojej fali. Wasze ciało wie najlepiej co dla niego jest dobre, jeśli tylko się w nie wsłuchamy to ono nam "powie" w czym czuje się najlepiej.
Na swojej drodze wiele razy spotykałam się z ludźmi, którzy wpadali w panikę już na samą myśl, że muszą pobyć sami ze sobą. Ludzie Ci, lokowali swoje szczęście na zewnątrz w "znieczulaczach", którymi są sklepy, puby, hałas, mnóstwo ludzi, aby zagłuszyć swoje wnętrze. Bez tego odkrywali swoją słabość, niedojrzałość i duchową pustkę. A takich "zagłuszaczy" w dzisiejszych czasach jest coraz więcej. Dlatego tym częściej powinniśmy oddawać się ciszy.
Medytację najlepiej zacząć od wybrania sobie miejsca lub zajęcia. Jeśli robisz jakieś rękodzieło, to podczas jego wykonywania skup całkowicie  myśli na tym zajęciu. Innym myślom typu : co zrobię dziś na obiad i czy wyłączyłam pralkę, pozwól odejść. Według mnie najlepszą porą na wyciszenie się i medytację jest wieczór. Dlatego jeśli np. ćwiczę jogę, czy medytuję to zawsze o tej porze. Wtedy cały szum dnia ustaje, życie zwalnia i myśli uciekają... Można również wcześnie rano, kiedy domownicy jeszcze śpią, jeśli należysz do rannych ptaszków i ta pora dnia najbardziej Ci odpowiada.
Jeśli chcesz medytować na siedząco, w spokoju, to znajdź sobie swoje miejsce w domu, w którym masz pewność, że nikt zaraz nie wpadnie i nie będzie Ci przeszkadzał. Tą medytację można stosować również pod drzewkiem na polanie:) To miejsce będzie już Twoim miejscem. Jeśli wybierzesz i zdecydujesz na jakąś porę dnia to trzymaj się jej również regularnie. Chodzi o to, aby wypracować w sobie nawyk regularności, tylko wtedy otrzymamy pożądane efekty. Zresztą to tyczy się wszystkich dziedzin życia - systematyczność.
Jeśli chcesz medytować w domu to bardzo dobrze, jeśli pomieszczenie, w którym zamierzasz to robić, wcześniej przewietrzysz, lub jeśli tylko nie jest za zimno zostawisz uchylone okno. Świeże powietrze jest bardzo ważne.
Ważne są również narzędzia do medytacji, czyli między innymi, to na czym siedzimy, bo jak będzie nam niewygodnie to nie będziemy mogli w zupełności się zrelaksować. Tradycyjnym sposób medytowania to pozycja siedząca ze skrzyżowanymi nogami. Ja jednak jestem zwolenniczką medytowania tak, jak jest nam najbardziej wygodnie. Szczególnie jeśli dopiero zaczynamy naszą "przygodę" z medytacją. Masz swój ulubiony fotel? Usiądź wygodnie w nim, chcesz leżeć na ziemi? Połóż się. Nie musisz wcale siedzieć na baczność przez 20 min:) Co jest ważne, aby po 5 minutach nie zdrętwiały Ci nogi, ręce czy nie rozbolał kręgosłup. Znajdź taką pozycję i takie miejsce do siedzenia czy leżenia, która totalnie rozluźni Twoje ciało.
Następna rzecz to wygodne i luźne ubranie. Najlepiej, aby jakieś gumki w spodniach nie uciskały brzucha czy nóg. Masz czuć się totalnie komfortowo.
Teraz ważne jest, abyś skupił na czymś swój umysł. Wiadomo, nikt nie jest joginem, który w ciszy, nic nie myśląc, będzie siedział kilka godzin:) Proponuję skupić się na jakiś dźwięku. Jeśli masz otwarte okno i z zewnątrz dochodzi ciągły dźwięk - odgłosy ptaków, świerszczy, nawet szum ulicy wsłuchaj się w to. Jeśli masz zegar w pokoju wsłuchaj się w jego cykanie. Ja proponuję oddychanie. Skupić się na świadomym oddechu czyli fachowo mówiąc - PRANAJAMA. Najlepszą metodą oddychania podczas medytacji jest metoda 4 na 4 na 4:) Opisałam ją tutaj:

ODSTRESOWUJĄCA METODA ODDYCHANIA

Skupiając się na oddechu zwiększamy swoją koncentrację.

Jeszcze jedno. Dobrze jest podczas medytacji ustawić sobie stoper. Jeśli jesteś początkujący, uwierz, że ciągle będziesz zerkać na zegarek : ile to ja już tu siedzę? ile mi jeszcze zostało?:)  Na początek proponuję 15 min. Wtedy możesz się całkowicie zrelaksować.

Medytacja daje nam całe mnóstwo korzyści.
Medytacja zwiększa aktywność lewej kory mózgowej, natomiast zmniejsza aktywność prawej. Zmiana ta powoduje obniżenie stresu i niepokoju w organiźmie. Znacznie obniża ciśnienie krwi,
 o 50 % zmniejsza ból. Dzięki medytacji skutecznie pozbywamy się bezsenności. Poprzez koncentrację podczas medytacji ćwiczymy nasz mózg, co sprawia, że staje się on bardziej wydajny, świadomy, stajemy się inteligentniejsi :) Co najważniejsze pozwala nam zapanować nad emocjami. Jesteśmy spokojniejsi i nie poddajemy się emocjom, które są naszym złym doradcą.

Wszystko co wyżej Wam opisałam, oparłam się na swoich doświadczeniach i naukach. Tak jak mówiłam, to Wy i Wasze ciało decyduje o tym jak Wam jest najlepiej. Ja jestem tylko malutkim drogowskazem :) Jeśli ktokolwiek z Was ma jakieś pytania odnośnie medytacji, coś Was jeszcze nurtuje, o czym być może nie napisałam, piszcie kochani na mój e-mail : aumjoga@vp.pl.

Ściskam Was mocno, dbajcie o siebie !

Wasza N.


7 komentarzy:

  1. Przyznam, że nigdy nie próbowałam medytacji. Widzę, że to niezła metoda na odstresowanie się i przystopowanie w tym zabieganym świecie.. To coś idealnego dla mnie!

    zapraszamy do naszego konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za zaproszenie:) A medytowac naprawde warto...

      Usuń
  2. Po pierwsze: Chciałabym zwrócić uwagę, że w Pani wypowiedziach "pod przykrywką” szczęścia ( czyli rozwiązania problemu, którym jest lęk, stres itd.) poprzez medytacje i jogę, jest promowany okultyzm i New Age. Jeśli Pani naprawdę zależy na szczęściu innych to proszę wprost pisać o źródłach tych metod. Bo przeciętny człowiek nie mając wiedzy, podejmie te praktyki (bo przecież chce w końcu uwolnić się o leku, stresu), a później jak dowie się "kto" rządzi w tej metodzie, będzie niemile zaskoczony.... Nie da się oddzielić praktykowania jogi od religii hinduizmu. Jeśli się ją praktykuje, to automatycznie czci się tego boga. Miałam niestety "przyjemność" bycia świadkiem uwalniania osób, które weszły kiedyś czy to w jogę, New Age, metody samouzdrawiające, filozofię Wschodu. Nie było to przyjemne doświadczenie.
    Dlatego wiem jakie to jest groźne jeśli chrześcijanin zamiast wierzyć Jezusowi, szuka szczęścia u "kogoś" innego... to jest bałwochwalstwo po prostu...

    Uprzedzając Pani pytanie: dlaczego dla hinduistów nie jest to groźne, a dla katolików tak? Bo oni zostali wychowani w tej kulturze, religii i są WIERNI temu co wyznają. A my jesteśmy wychowani w wierze katolickiej, wyznajemy Jezusa Chrystusa. Wiec jeśli ktoś praktykuje jogę, a jest wierzący, to praktykuje bałwochwalstwo, a tam czai się demon. I co ciekawe, demon zaczyna atakować człowieka dopiero wtedy kiedy, to on przejrzy na oczy i widzi, ze to co robił było złe i chce się z tego wyrwać, zwrócić do Boga. Wtedy, to zaczyna się jazda bez trzymanki. Bo jeśli ktoś tkwi w tym po uszy i nie ma zamiaru się z tego wyzwolić, to szatan nie ingeruje, bo po co, przecież ma ofiarę przy sobie. Ale jak już człowiek chce się uwolnić, to nie tak łatwo chce puścić.
    A właśnie, jest Pani osobą wierząca?

    A dlaczego to piszę? Nie da się spokojne słuchać kogoś, kto mówi: „piję truciznę” a ja na to bez jakiejś reakcji przytakuję na to i mówię: „to proszę pić dalej”. Nie da się. Może Pani z tymi informacjami zrobić co chce. Może Pani stwierdzić, ze jestem jakąś nawiedzoną dziewczyną, która snuje bezpodstawne wizje na temat „cudownej” jogi. I wyrzucić komentarz do kosza. Może Pani. Ale przynajmniej nie będzie miała Pani kiedyś za złe, że nikt Pani nie ostrzegł, że joga jest groźna.

    Moje obawy nie opieram na jakiś tam ludziach, ale na Kościele. Prosze poczytać sobie dokument wydany przes Stolice Apostolską (a więc ma aprobate Koscioła) "Jezus Chrystus dawcą wody życia- chrześcijańska refleksja na temat New Age" Tam jest opisany problem jogi i medytacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko tak naprawde to ja boje się o Ciebie... Kościół całkowicie zamknął Ci oczy. Ale to jest Twoje życie i nikt nie powinien w nie ingerować. Nina nie nakłania nikogo tylko pisze o pozytywach medytacji. Znam ludzi, którzy stosują ten rodzaj wyciszenia i jakoś "diabeł ich nie opętał" :)) Uważam, że trzeba otworzyć się na świat i samodzielnie myśleć, po to Bóg nam dał rozum, żeby z niego korzystać ;) P.S A jeśli chodzi o hindusów to znam kilku i musze Ci powiedzieć, że to wspaniali ludzie. Także nie ma co się martwić ;)

      Usuń
  3. Przesyłam Pani linka do poczytania na temat jogi i na youtubie świadectwo kobiety
    http://www.jmanjackal.net/pol/polyoga.htm

    Świadectwo

    http://www.youtube.com/watch?v=KMI1EF_akb8&feature=player_embedded

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z cytatem.... dokładnie zamartwiamy się czymś, co tak na prawdę nie ma dla nas znaczenia. Bo co by było gdyby, a jeśli... A czy warto?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby ludzie się tak nie zamartwiali, to byliby szczęśliwsi.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...