środa, 9 października 2013

KOMPOT TO "OBCIACH" ?

Ostatnio spotkałam się z tym właśnie stwierdzeniem, co nie ukrywam wywołało ciarki na moich plecach.
 Kompot, niektórym kojarzy się ze szkolnymi stołówkami czy barami mlecznymi z czasów PRL-u. Niektórzy, szczególnie w tych czasach, całkowicie o nim zapomnieli a niektórzy wolą nie pamiętać, bo tak jak napisałam wcześniej, dla nich to "obciach".
Ja należę do grupy tej sentymentalnej, której kompot kojarzy się z cudownymi domowymi obiadami u mamy, babci lub cioci. W dzieciństwie był naszym nieodłącznym napojem, podczas gdy zdyszani wracaliśmy z podwórka:)
Kompot ma całą masę zalet! Mnie najbardziej przekonuje ta sentymentalna:) Ale napój ten bardzo skutecznie gasi pragnienie. Szczególnie taki schłodzony.
 Każdy z nas pamięta i zapewne ma swój ulubiony smak kompotu.
Takie dziwne czasy nastały, że wolimy w tanim supermarkecie kupić dzieciom kartonik ze sztucznymi barwnikami, cukrem i całą gamą substancji "E" niż poświęcić chwilkę, szczególnie teraz, w okresie jesiennym, w którym mamy sezon na nasze cudowne polskie jabłuszka i zrobić kompot samemu. Ja ostatnio wręcz maniakalnie go robię i w mgnieniu oka zostaje pochłonięty przez mojego męża:)




Za każdym razem dodaje inny owoc i za każdym razem wychodzi inny kolor, smak i to jest cudowne!:) Zawsze dodaję cynamon, który uwielbiam, imbir, ostatnio wrzuciłam 2 goździki dla aromatu. Natomiast bazą przeważnie są jabłka, śliwki oraz ostatnio dodałam mandarynkę.
Natomiast zamiast cukru białego, którego unikam, osładzam miodem lub cukrem brązowym. Ale jednak proponuję miód i najlepiej odczekać, aż kompot przestygnie i zrobi się letni, dopiero go dodać. Miód nie traci wtedy swoich zdrowotnych właściwości.
Pamiętam jak moja mama czasem "ulepszała" kompot dodając do niego dwie łyżki kisielu:)
Nie pozwólmy, aby kompot naszym dzieciom kojarzył się tylko i wyłącznie z wigilią lub ( nie daj Boże) z narkotykami:)

Nie napisałam nic o czym większość z Was by nie wiedziała. Chciałam jednak przypomnieć, również i sobie o prostych, zdrowych i tanich rozwiązaniach w naszym domu, zamiast po raz kolejny sięgać na półki sklepowe po barwione i słodzone wody. Poświęćmy dosłownie parę minut i podarujmy zdrowie naszej rodzinie, bo nie wątpliwie na to zasługują i nie wymigujmy się po raz kolejny brakiem czasu. Będę powtarzać do znudzenia, że JAK KTOŚ CHCE TO ZNAJDZIE SPOSÓB A JAK NIE TO ZNAJDZIE POWÓD!

Tradycyjnie: dbajcie o siebie!

N.

P.S. Przypominam o KONKURSIE, który trwa jeszcze 5 dni! Bardzo cenna dla zdrowia nagroda do wygrania!:)
http://aumjoga.blogspot.co.uk/2013/09/uwaga-konkurs.html

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam kompoty.
    Nasze półki w piwnicy uginają się pod ciężarem kompotów.
    Wczoraj zmieszałam wiśniowy z agrestowym, dolałam wody, przelałam do dzbanka i postawiłam w kuchni. Po kilku minutach już nie było ani kropli :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejkuuu... Jak ja lubie wisniowe!!! A najbardziej lubie pozniej wyjadac wisnie ze sloika... Jak ja dawno wisni nie jadlam... !

      Usuń
    2. Wiśniowe - moje ulubione!
      A myślałam, że to tylko ja tak mam. :))

      Usuń
  2. U mnie zawsze jest kompot:) Latem i jesienią ze świeżych owoców, natomiast zimą z mrożonych. Najlepszy kompot to taki prosto z lodówki. Oprócz kompotu, mam całą piwnicę soków, które zawsze robię z mamą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam jak kiedys tez z mama robilam soki:)

      Usuń
  3. Uwielbiam kompoty!
    Jest ktoś kto nie lubi? ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najbardziej lubię kompot mojej mamy z jabłek, gruszek, śliwek, cynamonu i maków

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...